Oto ja, wyrodna matka tego oto blogassska, mająca pod opieką dwie homoseksualne papugi płci męskiej; zwolenniczka procedury nadawania imion wszystkiemu, co składa się na szeroko pojęte otoczenie; obuwniczy sprzedawca roku oraz niedoszła Tap Madel z półmetrowymi nogami, ale i podobnej długości włosami – wróciłam.
Piękny wstęp do notki, która właśnie się tworzy, W sumie nie mam nic do powiedzenia… Oprócz tego, że jakoś powoli się wynurzam z nieznośnego poplątania życia pracowniczego, prywatnego i uczelnianego. We wrześniu niosłam kaganek oświaty wśród najmłodszych członków naszego społeczeństwa, a październik przyniósł zaskakująco miłe i satysfakcjonujące znajomości. Dużo myśli, postanowień, mało czasu i energii; kawowe popołudnia i herbaciane wieczory z alkoholową nutką (lubisz to!). Ogólne skupienie na rozpraszaniu jesiennej depresji, szukaniu pozytywów i siebie.

A teraz moje przemyślenia dotyczące spędzania niedzieli w typowym polskim domu.
Żona – Hmm, dziś niedziela, co robimy?
Mąż – Hmm… Weźmy dzieci i pojedźmy do Kerfura, tam sklep jakiś nowy otwierają, to dzieciaki dostaną balona, a może nawet popcorn będą dawać.
Żona – Tak, to świetny pomysł, pobiegają sobie po sklepie. Trochę ruchu im się przyda, na pewno nie zaszkodzi. Popatrz, jakie te nasze dzieci jakieś takie karłowate czy coś.
Mąż – To nic, powdychają trochę klimatyzowanego powietrza i zobaczysz, będą jak nowe. To powietrze podobno dobrze robi na płuca.
(zapakowali się do auta i już są na parkingu)
Mąż – Popatrz, kochanie, jaka piękna pogoda. Musimy to wykorzystać. Ty idź z córą na spacer po galerii, a ja synem umyjemy auto. 
(mąż odczuł potrzebę pedagogizacji dziecka, więc pokazuje mu, że samochód powinno się myć okrężnymi ruchami, polerować… I dotyka deskę rozdzielczą czulej niż żonę w łóżku, więc syn odwraca zawstydzony wzrok i zaczyna grzebać patykiem w kałuży oleju)
Trzy godziny później.
Mąż – I jak kochanie?
Żona – Ach, dobrze tak spędzić aktywnie cały dzień z dziećmi… Poczekaj, właśnie wybiła 21, pokażę jeszcze naszej córce jak porządnie wkurzyć obsługę CCC. Widzisz, córuś, a teraz walisz w te kraty i mówisz, że sobie przypomniałaś, jakie chcesz buty…
I to na tyle. Byz synsu ta nota, ale jest:D