Ogarnąć to wszystko trzeba! Ogarnąć! Tylko jak?!

Natłok myśli, jedna wpada na drugą z piskiem; tratują się, zasłaniają, chowają, potem nagle znów wychodzą na światło elektryczne moich zmęczonych neuronów i skaczą po tych resztkach szarych komórek: siup! siup!, a te padają na kolana i mimo stękania nie mogą powstać.
Spróbujemy się do wszytkiego zabrać metodycznie i systematycznie – najpierw to, co już nam nawet nie depcze pięt, ale na nich siedzi, potem w miarę sprzątania i rozciągania czasu ogarnie się te inne, dalsze sprawy, choć nie mniej ważne. 
Oto mój plan na najbliższe miesiące:D