wszyscymogatojatez blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 3.2011

List do B.

1 komentarz

Ogień trzymam w nerwach, ale serce na uwięzi.

 
Za co ten bezmiar głupoty i niezgody na rzeczywistość? Zaiste, szkoda, Żeś mi poskąpił darów mądrości, wytrwałości i innych pierdół. Zrobiłeś, co chciałeś, to teraz pod Twoją obronę poszusuję, żeby czasem nie stwierdzić, że robię błąd, bo jak coś nie wyjdzie, to znów powiem „Pan tak chciał” i znów pokornie schylę łeb i przyjmę wszystko, co mi się na niego właduje. A więc postawa bądź-twoja-wola-jako-w-niebie-tak-i-na-ziemi, zwłaszcza na ziemi, bo jakoś absurdalnie właśnie to mnie dziwnie intensywnie absorbuje. Tylko czy podejście jest moje czy społeczeństwa, to już kwestia sporna, ale kij z tym i tamtym jednocześnie.

I odpuść mi moje winy, moje bardzo wielkie winy, bom ja nie błogosławiona między niewiastami przecie! Strzeż duszy i ciała mego! A przede wszystkim, to zbaw mnie ode złego, bo więcej nie zniesę, hej!
 
Bo serce mam ze szkła i w każdej z chwil może zmienić się w pył… Tra-la-la…

P.S. Erwin opuścił ziemski padół łez i nieszczęść; prezentem na pocieszenie stał się Czomik o imieniu Edek vel. Dyzio. On też jest kul.

Dzień dobry, nazywam się Erwin i chcę Wam opowiedzieć o sobie.
Jestem już w nowym domu ponad 2 tygodnie. Piszę dopiero teraz, bo moja Pańcia nie miała wcześniej dostepu do laptopa, a teraz ma aż za dużo tego dostepu. Mniejsza z tym, poszła właśnie do łazienki, to teraz ja mogę pobuszować po sieci, bo buszowanie w klatce po sianie już mi się znudziło.
Łooo, jak tu przyszedłem pierwszy raz, to – nie powiem – gdybym miał gacie, to bym w nie narobił. W sumie dobrze, że mnie znalazła, bo centra handlowe to nie jest naturalne środowisko myszy polnych. Jednak nie wykazała się zbytnią inteligencją uznając, że mieszkanie w plastikowym pudełku jest szczytem moich marzeń – ja mam większe ambicje! Cóż, nie miałem możliwości, aby tą małą dygresją zmienić jej zamierzenia, więc zacisnąłem pośladki i poszedłem z nią. Na poczatku czułem się bardzo skrępowany obecnością tych niebieskich klonów, obok których mnie umieściła, ale szybko okazało się, że Bolo to spoko kolo, choć trochę zdziczały, a Leon, mimo pozornego dystasu i zadzierania dzioba do góry, to swój ziom. A jak już się rozgada, to masakra. Zaprzyjażniłem się już z nimi. Kto by pomyślał? Mysz i papugi. Tak serio, to na początku myślałem, że to są geje, bo jakoś tak metroseksualnie ubrani w niebieskie odzienie i w ogóle się tak obleśnie smyrali dziobami po głowach… Chciałem już popełnić samobója, bo ja jestem zdeklarowanym i świadomym heteroseksualistą. Ale to są bracia, po prostu oni tak wylewnie okazują sobie uczucie. Co jednak jest trochę pedalskie i niemęskie w moim mniemaniu.
Pańcia mówi do mnie Erwin. Erwin to brzmi dumnie, podoba mi się. Zresztą klony, Leon i Bolesław, również mają dumnie brzmiące imiona. Mówili ona ma takie jazdy, że różnym rzeczom nadaje imiona, a potem ich nie pamięta, więc wymyśla nowe. Pojechana jest, krejzolka jedna. Ma jednak coś w sobie, lubię ją. Czasem mnie wkurza, bo mówi, że robię za dużo kup. Rany, jakby sama nie robiła, nie? Lalka Barbie. Klonom też mówi, że za dużo robią, ale tylko mnie się czepia, że kupy śmierdzą. Pachnieć przecież nie będą! Cóż… Kobiety.
Ogólnie to teraz jest kul, bo mam już ustabilizowaną pozycję. Pańcia przyniosła mi dziś wypasioną chatę, z restauracją w środku i siłownią – z chęcią opuściłem barak, który do tej pory bardzo eufeminstycznie nazywałem domem. To chyba znaczy, że jednak u niej zostanę. I dobrze, nawet lubię, jak mnie bierze na rękę i gładzi, to jest trochę podniecające, przyznam się. Tylko nie wiem czemu czasem spryskuje mnie słoną wodą, ale jakoś to przecierpię. Czego się w końcu nie robi dla miłości. Kiedyś to nawet w więzeniu (za kradzież sera) korki toczyłem, żeby było wesoło. Oj, miałem tych przygód trochę w tym więzieniu, ale o tym opowiadałem Sefanowi Kingowi, to jego zapytajcie, bo mi się już nie chce tego ponownie opisywać.
Pozdro 600!
Erwin Dzwoniec vel. Pan Dzwoneczek. 


  • RSS