Ogień trzymam w nerwach, ale serce na uwięzi.

 
Za co ten bezmiar głupoty i niezgody na rzeczywistość? Zaiste, szkoda, Żeś mi poskąpił darów mądrości, wytrwałości i innych pierdół. Zrobiłeś, co chciałeś, to teraz pod Twoją obronę poszusuję, żeby czasem nie stwierdzić, że robię błąd, bo jak coś nie wyjdzie, to znów powiem „Pan tak chciał” i znów pokornie schylę łeb i przyjmę wszystko, co mi się na niego właduje. A więc postawa bądź-twoja-wola-jako-w-niebie-tak-i-na-ziemi, zwłaszcza na ziemi, bo jakoś absurdalnie właśnie to mnie dziwnie intensywnie absorbuje. Tylko czy podejście jest moje czy społeczeństwa, to już kwestia sporna, ale kij z tym i tamtym jednocześnie.

I odpuść mi moje winy, moje bardzo wielkie winy, bom ja nie błogosławiona między niewiastami przecie! Strzeż duszy i ciała mego! A przede wszystkim, to zbaw mnie ode złego, bo więcej nie zniesę, hej!
 
Bo serce mam ze szkła i w każdej z chwil może zmienić się w pył… Tra-la-la…

P.S. Erwin opuścił ziemski padół łez i nieszczęść; prezentem na pocieszenie stał się Czomik o imieniu Edek vel. Dyzio. On też jest kul.