wszyscymogatojatez blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 4.2011

Święta, nie?


To będą najchujowsze święta w historii życia mego. I trochę źle się czuję w roli osoby, która pieprzy święta wszystkim dookoła, ale cóż… Niech i tak będzie. Tyle dylematów naraz oznacza niezły rozpierdol w głowie, duszy i sercu, mogę się teraz bez wyrzutów sumienia litować nad sobą i opłakiwać moje nędzne życie!

Czasem myślę, że dobrze mi tak. Kara za wszystkie występki i zbrodnie popełnione… Dobrze mi tak. 

Rozmowy z ateistami nawet trochę pomagają, pozwalają zając czymś umysł, ba! Nawet poszerzają pole widzenia horyzontalnie i frontalnie i w każdy inny sposób. Tylko czemu ja tak bronię Jego istnienia, skoro on sobie o mnie zapomniał i od dwóch lat nie może przypomieć…? Alzheimer Go dopadł.

Nic sensowengo nie umiem dziś stworzyć. Nigdy nie umiałam, ale dziś to już wyjątkowo. Trzeba zebrać siły na… Na.

Jak czują się tygodniowe zwłoki, trącące już nutką padliny z domieszką psich odchodów? 


Jest źle… Heh, czas odpowiedni – Wielki Post, gorzkie żale przybyły końskim galopem i zaraz Was stratują na ciepło. Depresję mam. Przesilenie wiosenne czy coś. Wczoraj miał być dobry dzień, wreszcie zrobiłam COŚ, o czym myślałam już od dawna, z dumą wypisaną na twarzy i rosnącą misją zbawienia świata w sercu, wracałam w podskokach. Ale dzień skończył się marnie. Wolę sobie nie imaginować, jak skończy się ten dzień…

Gdyby nie ludzie koło mnie, chyba bym się rozpadła jak w wielkim zderzaczu atomów, rozpuściła w powietrzu. Takich ludzi dawno nie było… Heh, z tych ludzi tylko kilka osób wie o blogu:) Od września powiedziałam tylko Olkowi, patrzcie, jakam tajemnicza persona! Nieważne, nie muszą wiedzieć, jak bardzo są ważni:) Dzięki nim odrywam się od złego, wychodzę z mroku do świata żywych i nawet się śmieję i głupawki dostaję:) Tylko czasem, tak jak teraz, twarz piecze od za ciasnej maski… I płonę, a nie spalam się! A ja nie jestem cudownym krzakiem na pustyni, który mrugał do Mojżesza i kiedyś zostanie ze mnie mało praktyczna kupka popiołu…

Farfoclu, kiedyś Ci zazdrościłam, że tak intensywnie odczuwasz. Oj głupia ja, głupia ja…

No i nic. W tym całym moim dusznym smęcie podreptałam do Empika, żeby zobaczyć, jakie to Wizje Dźwięków ma Roguc. Słucham, piszę, piję herbatę i jakoś pocieszenia nie znajduję. Może zbyt powierzchownie szukam. Ba, mało mi było Wizji, (nienasycona ja!) więc stwierdziłam, że Coś Więcej Niż Muzyka się przyda i sięgnęłam po płytę Grubsona. Sama siebie nie poznaję… Co się ze mną wyrabia? Ja i hip-hop, dobre sobie… 

Marazm, stagnacja (więcej mądrych słów nie pamiętam i proszę o zbawienną pokutę i rozgrzeszenie), brak wizji, pożądania, skłonności…

Z tego wszystkiego zafarbowałam włosy na kruczoczarno, zarzuciłam grzywę na przekrwione oko, zapaliłam czarne świece i postanowiłam zostać Em(o/a)rtitą.

Żeby mi tak żyłka pękła…



  • RSS