Święta, nie?


To będą najchujowsze święta w historii życia mego. I trochę źle się czuję w roli osoby, która pieprzy święta wszystkim dookoła, ale cóż… Niech i tak będzie. Tyle dylematów naraz oznacza niezły rozpierdol w głowie, duszy i sercu, mogę się teraz bez wyrzutów sumienia litować nad sobą i opłakiwać moje nędzne życie!

Czasem myślę, że dobrze mi tak. Kara za wszystkie występki i zbrodnie popełnione… Dobrze mi tak. 

Rozmowy z ateistami nawet trochę pomagają, pozwalają zając czymś umysł, ba! Nawet poszerzają pole widzenia horyzontalnie i frontalnie i w każdy inny sposób. Tylko czemu ja tak bronię Jego istnienia, skoro on sobie o mnie zapomniał i od dwóch lat nie może przypomieć…? Alzheimer Go dopadł.

Nic sensowengo nie umiem dziś stworzyć. Nigdy nie umiałam, ale dziś to już wyjątkowo. Trzeba zebrać siły na… Na.